Nędza, kłopoty i wszystko marność.
Simon smith i Michael Derks FxPro.Europa nadal błądzi we mgle kryzysu, Grecja jest bliska upadłości, Portugalia dramatycznie potrzebuje więcej gotówki, a apetytu na ryzyko w tym roku nie widać . Niektóre z największych indeksów rynków akcji, jak DAX i Hang Seng wzrosły o ponad 10%. Akcje krajów BRIC także idą w górę: Sensex i Bovespa notują dwucyfrowe zyski procentowe w 2012. Cena złota podskoczyła o ponad 150 dolarów, a dolar australijski zyskuje ponad 5%. Ten nagły przypływ optymizmu można wyjaśnić na wiele sposobów. Przede wszystkim amerykańska gospodarka do tej pory nie odczuła wpływu wirusa rozprzestrzeniającego się w Europie, pomimo sugestii Bernanke, że może zaistnieć potrzeba dalszego luzowania ilościowego. Po drugie, ryzykowna propozycja zapewnienia trzyletniego nielimitowanego finansowania europejskim bankom będącym w kłopotach autorstwa Mario Draghi zdecydowanie pomogła ustabilizować sytuację. Po trzecie, zarówno inwestorzy jak i traderzy obawiali się finansowego Armaggedonu końcem zeszłego roku, więc obecny wzrost transakcji kupna jest niczym innym jak normalizacją sytuacji. Z czasem okaże się jak stabilne są te wzrosty i czy kursy będą nadal pięły się w górę. Obecnie nadal nie jest trudno stworzyć najgorszy możliwy scenariusz dla niedźwiedzi, biorąc pod uwagę różnorodne, nadal niepokonane trudności Europy i możliwość, że Chiny także będą musiały się zmierzyć z podobnie destrukcyjną dynamiką zadłużenia. W tej chwili jednak nie ma sensu grać przeciwko trendowi.
Rośnie podział w sprawie polityki monetarnej. Interesujące, że środowe komunikaty dot. polityki monetarnej Fed ( większe , sugestie kolejnego luzowania ilościowego, dalsze przedłużenie zapadalności obligacji z portfela skarbu państwa) nadeszły w okresie, kiedy USA jest w bezpieczniejszym położeniu niż strefa euro i kiedy świat skupia się na ryzyku jakim jest ona dla stabilności finansowej kontynentu i świata. Ripostą jest, że ECB ma ograniczony mandatem możliwości działania i nie może przeprowadzić luzowania ilościowego Qe w taki sposób jak zrobiły to banki centralne Wielkiej Brytanii czy USA. ECB odważnie zapewniało płynność finansową sektorowi bankowemu, w ostatnim czasie oferując 3-letnie pożyczki. Oczywiście Europejski Bank Centralny musi stosować się do przepisów, ale de facto może zrobić więcej niż dotychczas. Z punktu widzenia polityki monetarnej, wszystko co do tej pory osiągnął Draghi t obniżając stopy z 1,50% na 1,00% to zniwelowanie mylnej podwyżki stóp procentowych w zeszłym roku, a nie odpowiedź na obecne spowolnienie gospodarki i większe ryzyko ryzyko strat w obliczu sytuacji niektórych państw członkowskich. Dlatego właśnie potrzeba kolejnych cięć stóp. Obniżenie do poziomu 0,50%, obniżyłoby efektywne stopy międzybankowe na poziom bliski zera, ale także zredukowałoby koszty pożyczek banków od ECB (w zależności od średniej stopy bazowej), co jest bardziej istotne niż stopy rynkowe, jako że ECB w szybkim tempie staje się rynkiem dla międzybankowych pożyczek. Jednak działania Fed powinny również przypominać, że ECB musi robić więcej a liderzy UE powinni szukać nowych dróg, aby mu to umożliwić ,bo bank zaczyna być niefunkcjonalny w obecnej rzeczywistości gospodarczej i za nią nie nadąża.
Furia Frankfurtu: winny MFW. Zaufanie rynku jest jeszcze ciągle kruche, a utarczki między MFW i ECB nie do końca pomagają je wzmocnić. Szefowa MFW, Christine Lagarde pokrzyżowała szyki ECB, oświadczając, że wierzyciele z sektora publicznego będą musieli wziąć udział w restrukturyzacji greckiego długu jeśli wkład wierzycieli prywatnych okaże się niewystarczający. Oczywiście ECB nadal ostro sprzeciwia się jakiejkolwiek restrukturyzacji jego długu, który jak twierdzi był zaciągnięty tylko i wyłącznie w celach polityki monetarnej (a zwłaszcza po to, żeby nadrobić niezdolność europejskich polityków do szybkiej reakcji i uzyskania porozumienia co do tego jak postąpić w sprawie greckiego długu). MFW próbowało odwołać wypowiedź Lagarde, później tego samego dnia, sugerując, że MFW właściwie „nie ma oficjalnego stanowiska na kwestię udziału sektora prywatnego i wsparcie z sektora publicznego”, ale było już za późno. Wyraźnie widać, że MFW uważa, że ECB powinien wziąć na siebie przynajmniej część odpisów wartości zadłużenia. W ocenie stabilności kredytowej Grecji, która miała miejsce w zeszłym miesiącu widać było, ze MFW jest bardziej zaniepokojone sytuacją niż wcześniej. To wyjaśnia stwierdzenie Lagarde i wyjaśnia sztywniejsze podejście. Minorowe nastawienie MFW potwierdza raport z Instytutu Gospodarki Światowej Kiel, podający, ze zadłużenie Grecji pozostanie „nieznośnie wysokie” , nawet jeśli sektor publiczny zgodzi się pomóc. Ze swej strony, prywatni wierzyciele powitali interwencje MFW z otwartymi ramionami: we wtorek Charles Dallara, szef Instytutu Finansów Międzynarodowych (IIF) stwerdził, że oba sektory, publiczny i prywatny, powinny wziąć udział w restrukturyzacji. Wierzyciele prywatni są w posiadaniu 60% z 350 mld greckiego długu. Z perspektywy ECB, postawa MFw budzi wściekłość. Dwóch byłych członków zarządu ECB Weber i Stark, podali się do dymisji, ponieważ zasadniczo nie zgadzali się z programem skupu obligacji i nie ma wątpliwości, że inni członkowie również nie są nim zachwyceni. Kupowanie papierów dłużnych krajów niegospodarnych nie było tym co ECB chciał robić, ale do czego został zmuszony w interesie stabilności rynku. Niemieccy politycy szybko odrzucili sugestię MFW, a starszy prawodawca CDU Michael Meister stwierdził, że „nie może sobie wyobrazić, żeby europejscy politycy pozwolili osobom trzecim na stawianie naszemu bankowi centralnemu tak skandalicznych żądań.” Można sobie tylko wyobrażać, jaką furię wywołały uwagi Lagarde we Frankfurcie.
Analiza dostarczona i przetłumaczona przez FxPro. Pobierz raport w formacie pdf. Disclaimer.
Często gdy są gwałtowne ruchy na rynku (tak jak dziś na EURUSD) początkujący traderzy najpierw czekają na wejście, a potem wchodzą zdecydowanie za późno, gdy momentum już wyraźnie zwalnia:
Video pochodzi ze strony CompassFX.
Ben ostrzega: możemy potrzebować zrzutów z helikoptera.
Michael Derks i Simon Smith FxPro.Szef Fed Ben Bernanke zadeklarował wczoraj w przypływie zaskakującej szczerości, że kolejna runda luzowania ilościowego (QE) może okazać się konieczna, żeby złagodzić skutki “wysokiego i trwałego bezrobocia w gospodarce osiągającej gorsze wyniki” . Inflacja nadal jest niska a Europa może być potencjalnym obciążeniem dla gospodarki, więc prezes Fed najwyraźniej uważa, że dalszy zakup aktywów może sprawić, że gospodarka będzie się w stanie samodzielnie regenerować. Niepokojący jest również fakt, że Fed obniżył prognozy dla wzrostu – szok dla wielu którzy optymistycznie patrzyli w przyszłość amerykańskiej gospodarki. Chociaż wielu urzędników Rezerwy Federalnej sugerowało ostatnio, że nie obejdzie się bez kolejnego QE, to wypowiedź Bernanke zaskoczyła kompletnie kupujących dolara – indeks USD spadł o 1%. Dla legionu krótkich transakcji oznaczało to jeszcze większe poruszenie i zabezpieczanie pozycji po wzroście kursu do 1,3125 z poziomu otwarcia nowojorskiej sesji 1,2950. Ton wypowiedzi Bernanke pomógł zarówno giełdom jak i funduszom: S&P poszedł w górę o 2% z najniższego poziomu dnia, a rentowność pięcioletnich amerykańskich obligacji spadła do kolejnego rekordowego wyniku: 0,76%. Ben przysłużył się także długim pozycjom na złoto, którego kurs wzrósł dziś do ponad 1,710 z 1,650. QE staje się najbardziej ulubionym lekarstwem polityków – obok Fed także RPP Wielkiej Brytanii zadeklarowała chęć jego ponownego użycia.
QE w Wielkiej Brytanii nie do uniknięcia. Bank of England będzie musiał podjąć trudną decyzję, kiedy w lutym zostanie opublikowany następny raport o inflacji a luzowanie ilościowe rozpoczęte w październiku dobiegnie końca. W ostatnim kwartale 2011 można było się spodziewać spadku PKB o 0,2%, jako że nie był to jedyny negatywny odczyt od początku recesji końcem 2009, ale ostatni taki wynik (w czwartym kwartale 2010) przypisano mniejszym jednorazowym czynnikom, których wpływ został później zneutralizowany. Tym razem spadek ciężko zlekceważyć, chociaż jest mniejszy niż ten z 2010. W międzyczasie wiele wskazuje na to, że Bank of England jest skłonny przeprowadzić kolejne zakupy obligacji. Wtorkowa wypowiedź szefa BoE Kinga zawierała dwa ważne przesłania. Pierwsze to to, że “wcześniejsze doświadczenia pokazują, że wyjście gospodarki z recesji połączone z kryzysem sektora bankowego jest powolne – ale w końcu następuje”. King przypomniał również, że nadal żyjemy w świecie nierównowagi rynku, którego korekta „okazuje się nie być bezproblemowym procesem, ale jest konieczna”. Te komentarze połączone z protokołami ze styczniowego posiedzenia RPP Wielkiej Brytanii, które zostały opublikowane dzisiaj, dodają wagi twierdzeniu, że Wielka Brytania jeszcze nie skończyła z QE. Chociaż według protokołów pojawiały się różnice zdań co do sum i programu zakupu obligacji , to zdradzają one, że „dla niektórych członków ryzyko przestrzelenia celu oznacza, że potrzeba będzie dalszego luzowania”. Nawet jeśli PKB zwiększy się w obecnym kwartale (i uciekniemy z technicznej recesji), to wielu nadal będzie się czuło jak w warunkach recesyjnych, zwłaszcza jeśli warunki kredytowe nadal pozostaną trudne. Ponadto, porównując ostatnie QE z pierwszym, jego efekty były znacznie słabsze, nawet jeśli brać pod uwagę jego mniejszy rozmiar. Jeśli minister nie zawaha się wprowadzić w życie swojego planu fiskalnego A (i z liczbami zasadniczo na właściwej drodze) kolejne luzowanie ilościowe wydaje się bardziej prawdopodobne w przyszłym miesiącu.
Teraz Rajoy stawia czoła bankom. Nowy premier Hiszpanii przeniósł swoją uwagę z fatalnego stanu finansów rządowych na finanse zatroskanych hiszpańskich banków. Przede wszystkim stara się zmusić banki do właściwego zabezpieczenia nieściągalnych i wątpliwych pożyczkach hipotecznych. Zgodnie z szacunkami nieściągalne pożyczki powiązane z nieruchomościami będące w posiadaniu banków mają wartość około 200 mld euro, przy czym banki zabezpieczyły najwyżej jedna trzecią tej sumy. Wartość niespłaconych pożyczek wynosi 1,79 biliona euro. Centralny Bank Hiszpanii podał niedawno, że przeterminowane pożyczki ( które nie były spłacane od ponad 3 miesięcy) wzrosły do 17-letniego rekordu: 7,5% w listopadzie. Minister gospodarki de Guindos życzyłby sobie, żeby banki znacznie podniosły zabezpieczenia w czasie nadchodzącego sezonu sprawozdawczego używając przychodów. Kilka tygodni temu wyznał, że do zabezpieczeń można by było dodać dalsze 50 mld. Rząd ma także nadzieję na fuzje większych anków z mneijszymi i bardziej kruchymi. Podejście Rajoy różni się od tego w innych krajach Europy, np UK –chce on uniknąć wspomagania banków z publicznej kasy. Zamiast tego hiszpańskie banki zostały poproszone o pokrycie kosztów restrukturyzacji która już miała miejsce i niewykluczone, że zostaną o to poproszone ponownie. Problemem tej strategii jest prawdopodobieństwo, że inwestorzy mogą nie chcieć inwestować w duże banki, jeśli istnieje ryzyko, że zysk z tych inwestycji zostanie rozwodniony. Jednak rzad Hiszpanii nie ma innego wyboru – nie może sobie pozwolić na zasilenie banków pieniędzmi, których nie ma.
Obserwujcie uważnie EUR/AUD. Większość uczestników rynku forex jest zapewne skonsternowana faktem, że euro dało radę wspiąć się znów na poziom 1,30, pomimo załamania greckich rozmów z wierzycielami i głęboko zakorzenionym problemom finansowych których doświadcza Półwysep Iberyjski. Jak zauważa wielu komentatorów, wliczając nas, patrząc pod kątem łącznych transakcji, traderzy pobili rekordy wolumenu krótkich pozycji na euro. Co ciekawe, w maju zeszłego roku panowała tak wszechogarniająca niechęć do dolara, że byli bliscy pobicia tego samego rekordu w długich pozycjach euro. W ciągu poprzednich dwóch lat, pozycjonowanie traderów w przypadku euro wahało się potwornie, od olbrzymiego pesymizmu w drugim kwartale 2010 do niepohamowanego optymizmu rok później, po czym znów wróciło do pesymistycznego nastawienia. W ostatnich miesiącach większość przyjęła negatywne stanowisko wobec euro kupując dolara australijskiego. W efekcie para EURAUD mocno spadła, z prawie 1,38 końcem listopada do ostatniego rekordu: 1,2220. Teraz, na poziomie 1,2330 w ostatnich dniach można było dostrzec przesłanki, że para szykuje się do solidnej korekty. Przy wspomnianym rozłożeniu krótkich i długich pozycji możliwe, że krótkie pozycje będą niedługo masowo zamykane, co naturalnie umocniłoby także euro w stosunku do dolara. W tej chwili EURAUD oferuje ważne informacje z której strony wieje wiatr na rynku.
Analiza dostarczona i przetłumaczona przez FxPro. Pobierz raport w formacie pdf. Disclaimer.
Niebezpieczny hurraoptymizm.
Simon Smith i Michael Derks FxPro.Rynki odczuły pewną ulgę po napływie lepszych niż oczekiwano danych na początku tego roku, z których najnowsze to wstępny PMI w Europie. Czy jednak zmierzamy do powtórki z ostatnich dwóch lat? Oba zestawy danych miały silna tendencję do pozytywnych zaskoczeń na początku roku, po których następowała fala słabszych danych. Podczas gdy USA ma podstawy do optymizmu,sytuacja w Europie jest zdecydowanie bardziej krucha. MFW ostrzegło wczoraj, że strefa euro może w tym roku wejść w łagodną recesję,ale gospodarcze rozbieżności między jej członkami powodują, że taka sytuacja będzie miała różne skutki dla każdego z nich. Częściowo wpływ na to miało zacieśnianie polityki fiskalnej w wielu krajach spoza “rdzenia” Unii. Nie chodzi tu o życzenie najgorszego Europie, ale żeby nie zapomnieć o tym, że nadal znajdujemy się w oku cyklonu o nazwie ”kryzys państw członkowskich” i nadal nie wybraliśmy drogi ucieczki.
Więcej napięć w Hiszpanii. Hiszpania znajduje się obecnie w bardzo zagmatwanej sytuacji finansowej, na której naprawienie potrzeba przerażająco dużo czasu. Dodatkowo położenie kraju pogarszają oznaki powrotu recesji,. Według Centralnego banku Hiszpanii wzrost gospodarczy skurczy się w tym roku o 1,5%. Ministrowie odpowiedzialni za wyprowadzenie Hiszpanii na twardy fiskalny grunt maja przed sobą jeszcze trudniejsze zadanie, jako że osiągnięcie docelowego deficytu 4,4% PKB jest praktycznie niemożliwe biorąc pod uwagę że w 2011 wyniósł on 8%. Chociaż premier Rajoy ogłosił już pakiet środków wart 15 milionów euro, musimy poczekać jeszcze kilka miesięcy na prezentację całościowego budżetu. Martwić mogą takze oznaki tarć między dwoma ministrami odpowiedzialnymi za poprawienie katastrofalnego bilansu rządu. W zeszłym tygodniu minister skarbu Montoro zaapelował do UE o złagodzenie docelowej 4,4% wysokości deficytu na 2012, argumentując, że jest on nierealistyczny. Jednak wczoraj minister gospodarki de Guindos stwierdził, że nowy rząd bardzo zaangażował sie we wprowadzanie oszczędności. Również w zeszłym tygodniu deputowany premier Saenz de Santamria zadeklarował, że Hiszpania jest zdecydowana osiągnąć wyznaczony prze Unię próg deficytu. Niemożliwe, żeby ich stanowiska nie były sprzeczne. Nowy rząd Hiszpanii wydaje się poważnie podchodzić do konsolidacji fiskalnej, ale coraz wyraźniej dostrzega, że nie może działać zbyt gwałtownie, ryzykując posłanie gospodarki w spiralę śmierci w jaką wpadła Grecja. Europa powinna dać Hiszpanii trochę luzu.
Optymizm ECB nie jest pozbawiony podstaw. Wstępne dane PMI Niemiec, Francji i strefy euro oceniane globalnie sugerują, że powściągliwy optymizm wyrażony przez ECB wcześniej w tym miesiącu nie jest całkowicie pozbawiony podstaw. Na styczniowej konferencji prasowej, Draghi zauważył, że „ istnieją nieśmiałe oznaki stabilizacji aktywności na niższych poziomach” a także na poziomie przynajmniej dwóch największych gospodarek w Europie; wczorajsze dane dodały wagi temu stwierdzeniu. Bilans produkcji w Niemczech wzrósł powyżej 50 i tym samym do poziomu z sierpnia 2011 (50,9) natomiast usługi wykazały jeszcze więcej wigoru (54,5). Chociaż produkcja we Francji spadła, to usługi wracają do formy, a dla strefy euro jako całości bilans również wrócił na poziom powyżej 50 (tak samo ostatni raz widziany w sierpniu). Te dane różnią się od najnowszego trendu prognozowania, według którego strefa euro zmierza w kierunku łagodnej recesji. Najświeższe ostrzeżenia nadeszły z MFW, poprzedzając publikację jego najnowszych prognoz. Wzorzec wyłaniający się z zestawu danych popiera twierdzenie, że jakakolwiek ewentualna recesja będzie łagodna, ale najbardziej odznaczającym się czynnikiem jest ekonomiczna rozbieżność pomiędzy Niemcami a (w różnym stopniu) innymi krajami strefy euro. Z jednego punktu widzenia wszystko jest w porządku, ale ale strukturą i podstawą dla wspólnej waluty była ekonomiczna zbieżność, którą rozwiał obecny kryzys.
Problemy Aten. Im dłużej trwa impas z prywatnymi posiadaczami obligacji, tym bardziej umacnia się ich pozycja, ponieważ marcowy termin spłaty 14,5 mld euro (nieco ponad 15 mld wliczając końcowe spłaty bonów) nie zostanie odroczony. Grecji nie stać na te spłaty, a Niemcy wykluczyły udzielenie jej pożyczki pomostowej, jeśli do marca nie zostanie zawarta umowa z posiadaczami greckiego długu. Na tej podstawie można twierdzić, że przetrwanie do przymusowej restrukturyzacji może być w interesie Grecji, jako że obejmowałaby ona obligacje nie zabezpieczone umową PSI (o szacunkowej wartości 55 mld, przechowywane w ECB i innych bankach centralnych), które podzieliłyby obciążenie. W tej sytuacji możliwe, że Grecja wyszłaby lepiej na przymusowej a nie dobrowolnej umowie. Ponadto posiadacze obligacji zabezpieczonych częściowo lub całkowicie kontraktami CDS zyskają na spłacie. Z każdym mijającym dniem UE traci przewagę na rzecz prywatnych posiadaczy obligacji, którzy znajdują się pod jeszcze większą presją niż Unia. Przyglądanie się końcówce tej gry nie będzie przyjemne.
Analiza dostarczona i przetłumaczona przez FxPro. Pobierz raport w formacie pdf. Disclaimer.
Euro kluczową walutą carry trade?
Simon Smith i Michael Derks FxPro.Czy euro znów stało się walutą pierwszego wyboru do transakcji carry trade? Na podstawie wyników waluty w nowym roku, biorąc pod uwagę 3-letnie dofinansowanie w zeszłym miesiącu i sugestie, że w lutym będą dostępne kolejne 3-letnie pożyczki pod zabezpieczenie (wymieniane są wszystkie sumy na poniżej 1 biliona euro) niektórzy twierdzą, że tak. Musimy poczekać miesiąc lub dwa na oficjalne dane, które wypełnią luki informacyjne, więc w tej chwili jedynym wyznacznikiem są operacje na rynku. Kiedy ECB po raz pierwszy wprowadził długoterminowe fundusze w 2009, przeważał handel carry trade – banki używały pieniędzy z długoterminowych pożyczek ECB do inwestycji na rynku obligacji denominowanych w euro. Na to poszła około połowa gotówki. W tamtym okresie aukcje obligacji dawały dobre wyniki, ale własne analizy Europejskiego Banku Centralnego (miesięczny biuletyn – styczeń) wykazały mocna korelację między potrzebami dofinansowania banków i poziomem uczestnictwa w aukcjach 3-letnich obligacji. Sugeruje to, że finansowanie transakcji carry trade nie jest obecnie najważniejszą motywacją przyjmowania gotówki z ECB. Banki powinny i mają więcej pilnych spraw na głowie, takich jak spełnienie nowych wymagań dotyczących kapitału do połowy roku. Z pewnością są dowody na to, że euro w tym roku nie wykazuje cech ryzykownych aktywów. Przebicie EURAUD (niższe o 3%) dobrze ilustruje tę sytuację, tak samo jak załamanie w korelacji pomiędzy EURUSD i akcji (S&P), Ale nawet pomijając zmiany kursu euro, dolar dobrze spełnił swoje zadanie nie ustępując wobec walut mniej podatnych na wahania, takich jak na przykład funt (przynajmniej w większym stopniu niż sugerowały to wcześniejsze korelacje z akcjami). Podsumowując, prawdopodobni presja w dół na euro ze strony transakcji carry istnieje, ale nie wydaje się, żeby była istotna, również dlatego, że w 2008 widzieliśmy aż nazbyt wyraźnie ile może kosztować zamknięcie takich transakcji przy zwrocie trendu.
Lagarde chce dużo większego funduszu ratunkowego. Dyrektor zarządzająca MFW Lagarde ponowiła apel do europejskich liderów o połączenie EFSF z ESM aby zwiększyć ten ostatni. Gorące prośby Lagarde, Montiego, Barthle i Venezelosa o zwiększenie siły ESM były interesującym preludium do spotkaniem ministrów finansów krajów UE. Jak oczekiwano, kanclerz Merkel wyraziła sprzeciw wobec tej propozycji. Co więcej nie ma również zamiaru zaoferować Grecji żadnej pożyczki pomostowej jeśli negocjacje dotyczące restrukturyzacji długu się załamią. Lagarde podkreśliła potrzebę zwiększenia środków MFW o 500 mld dolarów, chociaż pierwotnie ta propozycja MFW spotkała się w Stanach Zjednoczonych z zaledwie letnią reakcją.
Spekulacje o QE rosną, funt spada. Chociaż euro zapuściło się dziś rano w rejony 1,30, funt po raz kolejny nie był w stanie dotrzymać mu kroku. Dużo mówi fakt, że kurs szterlinga pozostał niezmieniony, pomimo że dolar wyraźnie stracił wobec innych walut głównych. Na kursie waluty ciąży spekulacja, że protokoły z posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej, które mają zostać opublikowane jutro, zdradzą że rada jest zdecydowana niedługo przeprowadzić kolejną rundę skupu obligacji. Biorąc pod uwagę wyniki gospodarki, przeprowadzenie kolejnego luzowania polityki monetarnej QE nastąpi raczej wcześniej niż później. PKB za czwarty kwartał który ma być podany do wiadomości we środę, może wykazać osłabienie gospodarki,; całkiem możliwe, że gospodarka znów zapada się w recesję. Zwolennikom poluzowania polityki pieniężnej pomogłyby dalsze dowody na zmniejszanie się presji inflacyjnej. Ostatnie dane o sprzedaży detalicznej (z wyłączeniem paliw) prawie nie zmieniły się w ostatnich miesiącach. Ankieta przeprowadzona przez Ernst & Young wykazała wzrost zawiadomień o spadku wyniku finansowego o ponad 70% w ostatnim kwartale 2011. EURGBP kierowało się w ostatnich tygodniach w górę, z 0,8245 na około 0,8375 obecnie. Nadal sporo jest krótkich pozycji na euro, chociaż kurs zmierza w kierunku ich zamknięcia, natomiast rośnie ilość krótkich transakcji na funta. Jeśli RPP da zielone światło na dalszy zakup aktywów, waluta może nie zareagować pozytywnie.
Hiszpania chce dopasowania wytycznych deficytu na 2012. Portugalski minister budżetu Montoro powiedział w weekendowym wywiadzie dla jednej z barcelońskich gazet, że Unia powinna poluzować nieco wytyczne dotyczące deficytu fiskalnego . Wczorajsze dane PKB za czwarty kwartał potwierdzają konieczność takiego przeszacowania. Gospodarka zmniejszyła się o 3% w ostatnim kwartale 2011, a Hiszpański Bank Centralny spodziewa się w tym roku dalszego spadku PKB: o 1,5%. Te prognozy mocno kontrastują z założeniem 2,3% wzrostu zawartego we wcześniejszym 4,4% celu deficytu fiskalnego na 2012. Przy zeszłorocznym deficycie dużo ponad wytyczna (8% PKB) perspektywy na zrealizowanie przez rząd celu 4,4% Nowy rząd premiera Rajoy już ogłosił wprowadzenie pakietu środków fiskalnych o wartości 15 mln euro, chociaż całkowity budżet nie zostanie podany aż do marca. Powstaje również pytanie, czy krytyczne wybory regionalne w Andaluzji w marcu wpłyną na apetyt Rajoya na dalsze środki oszczędnościowe. Europa będzie musiała dać Hiszpanii trochę więcej swobody, ponieważ tak brutalne obcięcie deficytu fiskalnego w czasie recesji jest ekstremalnie niebezpieczne i wystawia kraj na ryzyko zepchnięcia w warunki depresji.
Analiza dostarczona i przetłumaczona przez FxPro. Pobierz raport w formacie pdf. Disclaimer.
Napięty program zebrania europejskich ministrów finansów.
Simon Smith i Michael Derks FxPro.Program dzisiejszego spotkania ministrów finansów strefy euro w Brukseli jest całkowicie zapełniony. Porządek dnia zawiera między innymi dyskusję na temat projektu umowy fiskalnej (więcej na ten temat w dalszej części artykułu), omówienie postępów rozmów o greckim długu i kwestię projektu Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego (EMS). Projekt prawdopodobnie zawiera klauzule dotyczące działań zbiorowych (CAC), chociaż jakiekolwiek redukcje kwoty zadłużenia będą musiały spełnić standardy MFW. Niemcy i Francja chcą zamknąć kwestię EMS tak szybko jak to możliwe, mimo że może on wejść w życie dopiero po ratyfikowaniu przez kraje, które stanowią 90% kapitału mechanizmu. Nie zanosi się na to, żeby którakolwiek z powyższych kwestii miała zostać rozwiązana podczas dzisiejszego spotkania, chociaż możemy się spodziewać postępów w każdej z nich. Co ciekawe, kwestia wspólnej waluty zajmuje ostatnio mniej miejsca w terminarzu spotkań takich jak to, w przeciwieństwie do sytuacji pod koniec zeszłego roku. Po zagrożeniu poziomowi 1,30 w piątek, euro wróciło na około 1,29.
Zastrzeżenia ECB odnośnie umowy fiskalnej przynoszą owoce. Jak podał Bloomberg, europejscy prawodawcy wzmocnili najnowszy projekt umowy fiskalnej kierując się krytycznymi uwagami ECB wyrażonymi w zeszłym tygodniu. Ministrowie finansów krajów Unii Europejskiej będą omawiać ten projekt na dzisiejszym spotkaniu. Jeśli budżet strukturalny będzie „znacznie” odbiegał od założonych 0,5% zostanie automatycznie zastosowany scentralizowany mechanizm korygujący. Chociaż poprawka pierwszej wersji umowy wywołała gniew Europejskiego Banku Centralnego, wiele kwestii nadal pozostaje otwartych, np. co oznacza „znacznie” i jak będzie działał automatyczny mechanizm korygujący. Wydaje się, że Komisja Europejska otrzyma również uprawnienia do wprowadzenia terminarza konwergencji fiskalnej. Okaże się dopiero jak wiążące będą instrukcje KE. W przypadku Belgii, która ściągnęła na siebie gniew Komisji zbyt optymistyczną prognozą wzrostu gospodarczego, KE zażądała szybkich cięć wydatków pod groźbą wysokich kar. Prawdziwym testem jej siły będzie jednak ewentualne ukaranie jednej z większych gospodarek Unii za naruszenie przepisów fiskalnych. Najnowszy projekt umowy umożliwia również Europejskiemu Trybunałowi Sprawiedliwości nakładanie kar w wysokości do 0,1% PKB na kraje, które nie uchwalą wystarczająco wiążących ustaw wymagających zbilansowanego budżetu. Brzmi to obiecująco, chociaż Trybunał nie będzie mógł egzekwować przepisów fiskalnych, na co miał nadzieję ECB. Niestety wydaje się, że projekt nadal umożliwia użycie szerokiej gamy wytłumaczeń w przypadku niespełnienia celów fiskalnych, takich jak „wyjątkowe okoliczności” (spadek koniunktury gospodarczej) lub „wyjątkowe wydarzenia”. ECB życzy sobie zamknięcia tych luk. To najbardziej niepokojący aspekt projektu – unikniecie kar za niespełnienie wymagań nadal wydaje się zbyt łatwe. Ponadto kraje, które podpiszą umowę będą miały do pięciu lat na wprowadzenie jej w życie. Chociaż prace nad odpowiednią umową fiskalną posuwają się do przodu, to przynajmniej powierzchowna ocena pozwala sądzić, że nadal zawiera ona zbyt dużą dozę wyrozumiałości dla niegospodarnych krajów. Jakiekolwiek podejrzenie, że umowa nie jest niczym więcej niż nowa wersją Paktu o Stabilizacji i Wzroście zaważy na kursie waluty wspólnoty.
Ministerstwo finansów UK z radością powita spadającą inflację. Prawdopodobnie najbardziej interesującym aspektem w ostatnich danych dot. sprzedaży detalicznej jest zdecydowany spadek tempa wzrostu cen detalicznych. Chociaż oficjalne dane o inflacji są wyliczane na innej podstawie to jednak wyżej wspomniane potwierdzają, że inflacja detaliczna w końcu znacznie zmniejszyła tempo. Inflacja sprzedaży produktów niebędących paliwami zwolniła w grudniu do 1,8%. Bardzo prawdopodobne, że z powodu niewliczania podwyżki VAT-u do styczniowych danych przeniesiemy się do etapu deflacji sprzedaży detalicznej, przynajmniej w sektorze sklepowym. Oceniając pozasklepowy handel detaliczny (katalogi wysyłkowe, internet) już w tej chwili widzimy deflator na poziomie -0,6%. Oczywiście to dobre wieści dla tych, których realny dochód malał w ostatnich latach, ale sytuacja jest także wynikiem trudnych warunków na rynku, które zmusiły kilka marek do ogłoszenia upadłości w tym miesiącu. Stąd lepszy obraz inflacji handlu detalicznego nie obszedł się bez kosztów w ilości miejsc pracy i w marży.
Kraksa Portugalii w zwolnionym tempie. Obniżenie oceny wiarygodności kredytowej Portugalii przez S&P w zeszłym tygodniu było kolejnym gwoździem do trumny osaczonego kraju. Zmiana ratingu na śmieciowy zmusiła tych doradców inwestycyjnych, którzy jeszcze nie zredukowali ryzykownych inwestycji do ich wycofania. Stopa przychodu dziesięcioletnich obligacji wzrosła we czwartek do 14,40%, o 1250 pkt bazowych wyżej niż analogiczne papiery niemieckie. Chociaż premier Portugalii był chwalony przez innych liderów UE za wprowadzenie środków oszczędnościowych, to ciążą one wyraźnie gospodarce. W 2012 możemy oczekiwać spadku PKB o co najmniej 5% z perspektywą dalszego obniżenia w kolejnym roku. W ciągu 12 miesięcy zakończonych we wrześniu 2011, PKB spadł o 1,7%. Portugalia jest na prostej drodze do bolesnej wewnętrznej dewaluacji, i nie kontroluje monetarnych środków nacisku, takich jak stopy procentowe czy kurs wymiany. Delewarowanie sektora prywatnego postępuje bardzo szybko, a bilanse banków są bardzo napięte, co zwiększa jeszcze ekonomiczne przygnębienie. Dzięki zeszłorocznemu wsparciu finansowemu UE i MFW, nie istnieje bezpośredni impuls do restrukturyzacji długu. Jednak posiadacze obligacji muszą z pewnością zdawać sobie sprawę, że Portugalia ma bardzo mało realne szanse na całkowitą spłatę swojego długu. W nadchodzącej części roku możemy spodziewać się dyskusji odnośnie rozmiaru cięć, jakie będą musieli zaakceptować właściciele portugalskich papierów. Niektórzy sugerują, że mogą wynieść do jednej trzeciej zadłużenia. W tej chwili wydaje się, że to najlepsza ewentualność dla walczącego z przeciwnościami kraju.
Analiza dostarczona i przetłumaczona przez FxPro. Pobierz raport w formacie pdf. Disclaimer.
Euro walczy z silniejszymi.
Michael Derks i Simon Smith FxPro.
Kurs euro, jak już wspominaliśmy wcześniej, jest podatny na wypychanie w górę, kiedy zamykane są duże ilości krótkich pozycji. Wczoraj mieliśmy dowód takiego braku odporności waluty, kiedy jej kurs przesunął się na ponad 1,28 w wyniku poprawy apetytu na ryzyko i przyzwoitych rezultatów aukcji długów w strefie euro. Przy wczorajszym osłabionym środowisku dolarowym euro zauważalnie przewyższyło dolara australijskiego, kanadyjskiego i funta. Ponadto, wczorajszy dzień był także okazją dla EURUSD do przełamania współzależnych czynników ryzyka występujących od początku roku – wyższego kursu akcji i silnego dolara. Oczywiście nie ma gwarancji, że układ ryzyko – brak ryzyka wróci dla eurodolara, ale na dzień dzisiejszy może to być pretekstem do dalszych zakupów.
Dalsze oznaki złagodzenia w Chinach. Wstępne oszacowanie odczytu danych PMI za luty wykazało trzeci z rzędu miesięczny wynik poniżej poziomu 50 (w lutym 48,8; w styczniu było to 48,7). Osłabienie nie jest wielką niespodzianką biorąc pod uwagę najnowsze trendy w innych danych, ale wskazują na dalszy spadek tempa aktywności w pierwszym kwartale tego roku. Władze były zajęte zarówno przygotowywaniem się na taką ewentualność jak i uchwalaniem środków mających złagodzić ten cios, z których najnowszy to wzrost przydziału ilości kredytów dla największych banków. Stopa referencyjna jest najniższa od roku, a juan jest dziś słabszy, co w dużym stopniu odzwierciedla niższy kurs dolara w tym tygodniu.
Azjatycki skok. Po przerażających zawirowaniach w ostatnich miesiącach 2011, waluty azjatyckie przeżywają lepszy okres, ponieważ perspektywy kupna tańszych aktywów przyciągają świeży kapitał. Kusząca poprawa apetytu na ryzyko stymuluje popyt na inwestycje w gospodarkach wschodzących. Indyjska rupia, która w drugiej połowie zeszłego roku straciła ponad 20% w stosunku do dolara, odzyskała już imponujące 5,1%, w stosunku do tego samego dnia zeszłego roku. Zwłaszcza międzynarodowi inwestorzy mieli w ostatnich tygodniach chrapkę na indyjskie obligacje. Indyjskie akcje także zwyżkują, w 2012 notując w lokalnej walucie 8% wzrost. Malezyjski ringgit zyskał w tym roku 3% a indonezyjska rupia 2%. Zobaczymy jak trwały będzie ten optymistyczny trend, a kluczem jest euro. Jeśli przekonanie, że Europa jest w stanie poprawić swój napięty bilans będzie rosło, to z pewnością globalny apetyt na ryzyko także się zwiększy.
Ciężko będzie sprzedać MFW w UK. Chociaż minister finansów wydaje się zdecydowany na zwiększenie wkładu Wielkiej Brytanii do MFW który ma stanowić część zsynchronizowanego wysiłku światowego w celu zwiększenia siły funduszu, ciężko będzie mu sprzedać ten pomysł członkom jego własnej koalicji. W dodatku jeśli zdecyduje się na ten krok, nie pomoże to funtowi. Latem zeszłego roku posłowie z ociąganiem zrezygnowali z 10 mln funtów, ale członkowie strefy euro maja nadzieję ż eta kwota zostanie zwiększona do 30 mln. W tym tygodniu MFW ogłosił, że ma nadzieję na przekonanie członków do dodatkowych 600 mln. W czasie dręczącej oszczędności fiskalnej kwestia ma potencjał zachwiania pozycją polityczną rządu i może wywołać w inwestorach zagranicznych chęć ponownej oceny zdecydowania rządu na konsolidację fiskalną.
Euro coraz wyżej. W ostatnim czasie ewidentnie istniało zainteresowanie kupnem wspólnej waluty. Po słabiuteńkim początku tygodnia na poziomie zaledwie 1,26 (reakcja na obniżenia ratingu przez S&P i przerwanie negocjacji n.t. greckiego zadłużenia) euro zaczęło stopniowo wspinać się wyżej i dzisiejszego ranka nie było daleko od 1,30. Fundusze SFW ostatnio były chętnie kupowane, tak samo chętnie kupowali inwestorzy sfrustrowani że ich krótkie pozycje nie przynoszą zysków. Wiadomości z MFW który ma zamiar uzyskać dodatkowe 600 mln dolarów i sugestia niemieckiej gazety, że następne spotkanie Merkozy wyeliminuje pomysł paktu o wzroście i konkurencyjności również pomogły walucie. Możliwe że klimat wokół euro się zmienia, przynajmniej na najbliższe dni.
Analiza dostarczona i przetłumaczona przez FxPro. Pobierz raport w formacie pdf. Disclaimer.
Na przykładzie EURUSD zobaczymy jak łatwo można dać się oszukac rynkowi. Czasem formacje cenowe, które widzimy na wykresie, nie są tymi, które naprawdę kierują rynkiem:
Video pochodzi ze strony CompassFX.
W dzisiejszym video na przykładzie pary EURUSD omówione zostaną 4 warunki, które zwiększają prawdopodobieństwo zajęcia dobrej pozycji:
- Zakres ruchu cen wykraczający poza ADR z dnia poprzedniego.
- Formacje cenowe na niższych TF np. M15
- Dywergencja np. na wskaźniki TDI
- Formacje cenowe potwierdzające się na wyższych TF np. H1
Video pochodzi ze strony CompassFX.
Nadchodzi poluzowanie polityki monetarnej.
Simon Smith i Michael Derks FxPro.Jak się spodziewano, Brazylia zredukowała stopy procentowe o 50 pkt bazowych ( co obniżyło stopy bazowe do 10,5%) jako że ostatnie dane o PKB pokazały, że gospodarka straciła impet i hamowała w trzecim kwartale 2011. Tę decyzję należy również rozumieć w kontekście bardziej delikatnej globalnej sytuacji. Brazylijski real był w tym roku jedną z walut głównych osiągających najlepsze wyniki i wczorajsze poluzowanie polityki monetarnej zaledwie nieznacznie go osłabiło. W tym samym czasie w Chinach władze zmieniają nastawienie w obliczu słabszych (chociaż nadal zdrowych) danych PKB, łagodząc warunki uzyskania kredytów dla największych banków i zobowiązały je do skupienia się na udzielaniu pożyczek w pierwszej połowie tego roku. Podejście Brazylii, a nawet w większym stopniu Chin świadczy o większej elastyczności polityki w obliczu światowego ryzyka z jakim mierzą się gospodarki wschodzące. Obecnie, jak pokazało wczorajsze oświadczenie MFW, nie ma łatwych dróg dla tych, którzy mają większe problemy i nie mogą skorzystać z rozwiązań monetarnych i fiskalnych.
Impet znów wraca do Waszyngtonu. MFW potwierdził wcześniejsze spekulacje o tym , że będzie szukał możliwości zwiększenia swojej zdolności kredytowej o dalsze 500 mld dolarów (wliczając w to wcześniejsze 200 mld USD obiecane przez UE), aby podołać implikacjom pogarszającej się sytuacji w Europie. Euro zamknęło wczorajszą sesję w pobliżu szczytu cenowego (ponad 1,28 na EURUSD) wsparte pierwszymi raportami. To nie pierwszy raz, kiedy rozmowy toczą się wokół sankcjonowania większego zaangażowania MFW. Teraz jednak Fundusz chce zwiększyć swoje zasoby i tym samym zaoferować światowej gospodarce bufor łagodzący wpływ pogarszającej się sytuacji w Europie. Kwota o której mowa także nie należy do małych- to ponad 1 bilion całkowitej zdolności kredytowej. Kraje, które są w stanie przedłużyć finansowanie europejskiego mechanizmu zrobią to najprawdopodobniej tylko pod patronatem i w ramach działań MFW, który jest nieskończenie bardziej doświadczony i zdecydowany niż instytucje w Europie (EFSF przekształcające się w ESM). Zatem fakt, że MFW rozważa poważnie taką możliwość jest dobrym znakiem. Jednakże widoczne są już pierwsze różnice poglądów, także z USA które są jedynym krajem mającym możliwość zawetowania takiego zwiększenia funduszy. Stany Zjednoczone nie tylko mają przed sobą wybory prezydenckie, ale dodatkowo uważają, tak jak wielu innych, że Europa musi bardziej się postarać, aby zaprowadzić porządek we własnym domu. Nie ma łatwych wyjść.
Rynek pracy w Wielkiej Brytanii się zapada. Przesiewając szczegółowe dane, wygląda na to że ostatnie dane potwierdzają, że brytyjski rynek pracy pozostaje w nie najlepszym stanie i w najbliższym czasie sytuacja się nie zmieni. Sektor prywatny nadal tworzy miejsca pracy, 263 tys. w roku zakończonym w listopadzie 2011, jednak w sektorze publicznym zanotowano większy spadek miejsc pracy – 276 tys. Całkowite zatrudnienie pozostaje o 1,4% niższe niż szczyt przed recesją z drugiego kwartału 2008. Interesujące jest, że dane byłyby jeszcze niższe, gdyby nie wzrost samozatrudnienia, które jest o 7,4% wyższe niż przed początkiem recesji. Raport opublikowany tej nocy przez Instytut Zatrudnienia i Rozwoju (CIPID) sugeruje, że tę zwyżkę zawdzięczamy osłabieniu rynku stałych miejsc pracy, co oznacza, że ludzie szukają jakiejkolwiek dostępnej pracy, a większość pracuje której niż 30 godzin tygodniowo. Kolejnym godnym uwagi czynnikiem jest dalsze złagodzenia tempa wzrostu całkowitych wynagrodzeń. W skali rocznej zwiększają się one o mniej niż 2%, mimo że wcześniej w tym roku wzrost wynosił 3%. Spadek ten należy przypisać niższym premiom. Słaby rynek pracy UK nie jest niczym wyjątkowym w krajach o rozwiniętej gospodarce, jednak sytuację zdefiniował to wpływ wysokiej inflacji, spychający wzrost realnych wynagrodzeń w strefę negatywną. Podczas gdy spadek inflacji (widoczny we wczorajszych danych) zatroszczy się o odrobinę ulgi, jeśli trend wynikający z dzisiejszych danych pozostanie aktualny, to ich wpływ będzie niewielki jeśli nominalny wzrost płac się nie zmieni.
Rajoy przybywa na ratunek samorządom regionalnym. Premier Rajoy rzucił borykającym się z trudnościami samorządom lokalnym linę ratunkową. Nowy minister finansów. Montoro, ogłosił wprowadzenie pakietu środków zawierający linie kredytowe i różnorodne sposoby dostarczenia płynności okręgom w zamian za zobowiązanie do czujniejszej, scentralizowanej kontroli nad deficytem budżetowym. Montoro chce wprowadzić dla każdego z rejonów ograniczenia wydatków i zadłużenia na ten rok. Dodatkowo otrzymają one 8 mld euro, które miały zostać im przekazane pół roku temu. Dostawcy dóbr i usług samorządów lokalnych nie byli opłacani od miesięcy więc z radością powitają tę informację; kolejną dobrą wiadomością jest umożliwienie samorządom zwrócenie się do oficjalnego Instytutu Kredytowego o pożyczkę. W Hiszpanii ponad 30% wydatków rządowych jest zapisywanych na konto samorządów regionalnych. Dano im również dodatkowe 5 lat na spłacenie rządowi centralnemu 140 mld euro wspólnego długu. Dodatkowo, Rajoy skupia się na opłakanym stanie hiszpańskich banków, chcąc zwłaszcza zmusić banki do pozbycia się należności nieściągalnych i wypracowanie bardziej odpowiednich rezerw przeznaczonych na zabezpieczenie tego typu strat. Premier pracuje także nad pakietem środków zaradczych dla sektora bankowego, który, jak ma nadzieję, będzie gotowy przed końcem miesiąca. Zdecydowanie coś należy zrobić: w zeszłym roku w Hiszpanii obserwowaliśmy masowe wypłaty depozytów bankowych. Na przykład, Banco Espanol de Credito SA, należący do Banko Santader i specjalizujący się w obsłudze klientów detalicznych zanotował w zeszłym roku spadek depozytów w wysokości 15%.
Analiza dostarczona i przetłumaczona przez FxPro. Pobierz raport w formacie pdf. Disclaimer.
Translate
Kontakt do autora
Publikowanie wyników
Skrypty
Wskaźniki




